„THIS IS US” - najpiękniejszy serial w historii telewizji

żródło: Pinterest

"This Is Us" zadebiutowało na antenie stacji NBC 20 września 2016 roku i ten zrobił to w niesamowity sposób! Pilot serialu obejrzało aż 10 milionów ludzi i od tamtego momentu produkcja zbiera same pochlebne opinie, razem z różnymi statuetkami, i ciągle ogromna oglądalnością.

Osobiście miałam problem ze zdecydowaniem się na rozpoczęcie przygody z tym serialem. Pamiętam, że szukałam wtedy czegoś lekkiego, z nutą dobrego humoru, za każdym razem moje poszukiwania jakiegoś sitcomu na poziomie (którego jeszcze nie widziałam) kończyły się rozczarowaniem. Wtedy za każdym razem czytając recenzje, czy opinie znowu trafiałam na ten „nieszczęsny” i pełen emocji rodzinny dramat. Kiedy już nie mogłam uciec i podjęłam decyzje o włączeniu pilota - po 10 minutach oglądania musiałam wrócić do samego początku, bo czułam, ze za mało przywiązywałam wagę do niuansów które pojawiały się na ekranie, a wydawało się, ze jest to coś ważnego. Nie myliłam się.

Pilot tego serialu był najlepszym jaki widziałam. Nie spodziewałam się, ze można w taki sposób opowiedzieć historie o rodzinie, konstruując cała budowę tej produkcji na tak wysokim poziomie.

W wielkim skrócie (później napisze dlaczego!), spróbuje nakreślić fabule tego serialu. Otóż.. Na samym początku pojawia się informacja, ze każda osoba ma urodziny w ten sam dzień, co około 18 milionów osób. I to wspaniały wstęp to rozpoczęcia historii naszych bohaterów. Na początku ciężko wyłapać w jaki sposób postacie są ze sobą powiązane, ale spokojnie, tak to już tutaj wygląda. Z każda kolejna minuta dowiadujemy się czegoś więcej i dzięki temu napięcie i ciekawość towarzyszy nam do samego końca.

Jako pierwszych poznajemy Rebbece (Mandy Moore), przyszła matkę trojaczków, oraz jej męża Jacka (Miło Ventimiglia), który danego dnia obchodzi swoje 36 urodziny. Nie da się oglądać tej dwójki razem bez towarzyszącego uśmiechu na twarzy, serio!

źródło: google grafika

Później przychodzi czas na Kate (Chrissy Metz), która tak samo tego dnia obchodzi swoje 36 urodziny, ale nie przeżywa ich tak szczęśliwie jak wcześniej wymieniony Jack. Tego dnia marzy tylko o tym, żeby w końcu schudnąć. Później pojawia się Kevin (Justin Hartley), tez obchodzący 36 urodziny, przystojny aktor, a następnie Randall (Sterling K. Brown), biznesmen - świętujący swoje 36 urodziny w wielkiej korporacji, ale tez tego dnia odnajduje swojego ojca.


Czytając to co napisałam można by powiedzieć „co jest w tym tak zaskakującego?”. Otóż najważniejsza rzeczą jest to, ze jest to serial opowiadający o życiu. Prawdziwym życiu. Nie ma tu efektów specjalnych, naciągniętych historii, niestworzonych postaci. Tylko cała prawda zawarta w 40 minutowej kapsułce. Tutaj każdy odbiorca znajdzie postać, z która będzie się mógł utożsamić, albo nawet kilka. W jego prostocie idei spotykamy niesamowity twist, który pojawia się w momencie, kiedy dowiadujemy się jak są połączone wszystkie wspomniane postacie. I kiedy myślisz już „wow, tego się nie spodziewałem”, to w ostatnich minutach zostanie zrzucona taka bomba, która zmiata wszystko z powierzchni. No i w taki sposób zaczyna się twoja przygoda z tym serialem, bo po tym momencie kulminacyjnym cieszysz się, ze serial wyszedł na antenę dwa lata temu, i ze od razu możesz włączyć kolejny odcinek aby być bliżej wyjaśnienia sytuacji z ostatnich minut pilotażowego odcinka.

Wiele seriali obejrzałam w swoim życiu, wiele z nich uchodziło za moje ulubione. Tak jak wcześniej wspomniałam - nie chciałam mówić za wiele. Ten serial bardzo ciężko opisać, bo jeżeli już chciałabym to zrobić konkretnie, to prawdopodobnie wyjawiłabym rzeczy, na które warto poświecić 40 kilka minut i przekonać się samemu.

Serial jest niesamowity - tutaj są dwie opcje. Albo będziesz się śmiać, bo żarty jak już się pojawiają, to na naprawdę dobrym poziomie! Albo będziesz płakać.. często.
Ale warto!


źródło: google grafika

Jeśli ktoś dalej ma jakiekolwiek wątpliwości: 
klik :)
Polecam z całego serca.


Moja ocena: 10/10 (!!!)
Zuza

Komentarze

Popularne posty