"Grey's Anatomy" - recenzja serialu o lekarzach z Seattle
"Grey's Anatomy - Życie nigdy nie jest czarne lub białe:
zawsze są w nim odcienie szarości”. Recenzja serialu
o lekarzach z Seattle
![]() |
| źródło: Pinterest |
Ponad 260 godzin, bo 347 odcinków a każdy po 45 minut - tyle czasu towarzyszy mi obraz pracy Shondy Rhimes. Ten tasiemiec to jedna z największych i najpopularniejszych produkcji amerykańskiej telewizji - mowa tutaj o Grey's Anatomy.
Czy mógłby istnieć lepszy serial, o którym można by stworzyć swój pierwszy post na blogu, który porusza właśnie tematykę seriali? "Grey's Anatomy" to niewątpliwie jeden z tych seriali, którego akcja nie przestaje zaskakiwać, a na kolejny sezon czekamy równie niecierpliwie co na poprzedni.
Licząca 15 sezonów produkcja bije wszelkie rekordy oglądalności oraz ilości odebranych nagród,
co więcej jest najdłuższym w historii emitowanym dramatem medycznym. Co takiego wyróżnia ten serial od pozostałych i dlaczego zajmuje miejsce mojego ulubionego?
"Chirurdzy" mają w sobie coś, co sprawia, że chce się ich oglądać, budzą zaufanie. Nie jest to przerysowana akcja, w której każdy sezon kończy się szczęśliwym zakończeniem, i w której każdy aktor to aktor spełniony, szczęśliwy. Hipnotyzujące jest właśnie to, że świat, w którym oni żyją
to świat jakim otaczamy się na co dzień - pełen wad, zalet oraz marzeń, tych spełnionych i wręcz przeciwnie. Młodzi stażyści chirurgi w szpitalu Seattle Grace walczą w dosłownym i przenośnym tego słowa znaczeniu o najbardziej interesujące przypadki medyczne, walczą o życie - swoje
i innych, łamią zasady, ponoszą kary, mają swoje sekrety i wdają się w relacje, w które nie powinni,
i które są potępiane przez innych. Pomimo tego, widzimy na ekranie, że wzajemnie okazują sobie wsparcie, zawierają przyjaźnie a czasami nawet coś więcej. Wspólnie odkrywają i udowadniają,
że ani medycyna ani stosunki międzyludzkie, nie mogą być odbierane wyłącznie jako coś, co jest albo białe albo czarne.
Nie jest możliwe jednoznaczne określenie przynależności gatunkowej serialu. Każdy odcinek zawiera w sobie domieszkę z filmu obyczajowego, komedii, dramatu i nie jest tutaj dziwne obcowanie
z czarnym humorem bohaterów, a także podziwianie ich zdolności artystycznych w tzw. "musical episodes".
Skoro o muzyce mowa - nieodłączny element produkcji. Idealnie współgra z obrazem, dopasowuje się i oddaje charakter sytuacji budując nastrój. Utwory zapadają w pamięć i nie tracą na wartości, nawet odtwarzane solo - bez obrazu.
Gra aktorska jest naprawdę na wysokim poziomie. Dialogi bohaterów, chemia między nimi jest realistyczna co przenosi się na to, że serial już od pierwszego odcinka pochłania widza w całości. Bohaterowie przechodzą przemiany wyciągając wnioski z sytuacji,w której się znajdowali. Nie ma podziału na dobrych i złych. Każdy z osobna jednak posiada swój system wartości i cechy dla niego charakterystyczne. Postać Meredith Grey, tj. główna bohaterka serialu, w którą wciela się Ellen Pompeo, to postać nieświadomie szukająca miłości i akceptacji, której nie otrzymała od genialnej matki chirurga ani ojca, który zza młodu zniknął z jej życia. Nie rzadko wprawia ją to
w zakłopotanie, czy to w miłości czy przyjaźni. Cristina Yang (Sandra Oh), w przeciwieństwie
do Grey nie chce angażować się emocjonalnie a sala operacyjna to jedyne co przynosi jej spokój. Izzie (Katherine Heigl) - jedna ze stażystek, oddana, empatyczna, ale gdy sytuacja tego wymaga - silna i pewna siebie. Derek Shepard (Patrick Dempsey) to bohater, którego cechuje honor, i to w taki sposób, że aż irytujący, a Miranda Bailey (Chandra Wilson) twardą ręką sprawuje opiekę nad młodymi stażystami szpitala. Mieszanka tak różnych osobowości tworzy historię, obok której nie da się "przejść" obojętnie, i z którą musi zapoznać się każdy serialowy maniak.
Kiedy usłyszałam o tym serialu, miała miejsce premiera dokładnie 11 sezonu i zapierałam się przed jego obejrzeniem wyobrażając sobie fabułę pokroju "Klanu" albo "Mody na sukces". Nie spodziewałam się, że będzie on kiedyś moim ulubionym, obejrzanym dwukrotnie.
Moja ocena: 10/10
Marta


Komentarze
Prześlij komentarz